Strony


1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145

Polecane

systemy wymiany liników , oilatum

Chmura

się Romana chodzić jemu

Kochana Mamo!

Był, mamo, był dziś wieczorem i zaraz mnie do domu odprowadził. Powiada: Nie mogłem tamtych dni przyjść, bo miałem dużo interesów i zęby mnie bolały; ale dziś i na zęby nie zważałem. Ścisnął mnie zaraz mocno za rękę i ciągleśmy o tamtym balu rozmawiali. A jaki on troskliwy, wie mama! Byłem ogromnie niespokojny powiada czy się pani wtedy nie przeziębiła, bo był mróz duży. Ja mu, naturalnie, podziękowałam i jużeśmy o czym innym mówili. A ja już, mój Boże, myślałam, że on wcale nie przyjdzie. Na ulicy to nawet lepiej wygląda niż W pokoju. Ma taki, wie mama, płaszcz z bobrowym kołnierzem, z przodu otwarty, i cały gors mu było widać. Wtedy był inaczej ubrany. Ale dziś jak jaki hrabia wyglądał. W poniedziałek ledwiem się tej siódmej doczekała. Schodzę ze schodów i myślę sobie: pewnie jest.


poprzednia | Strona | następna

Losowy fragment


A tu coraz to lepiej. Pani Skrodzka znowu, słyszę, mówi co? jeszcześ nie ubrana? Słuchaj, bo jak wpadnę w pasję, to cię chyba rozedrę! Romana widać się pomiarkowała, bo odpowiedziała tylko: Dobrze już, dobrze, niech się mama tak nie drze, bo tam wszystko słychać.

Zobacz też: magazyny warszawa , Karmy dla psów ,