Strony
1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145
Polecane
,Chmura
żadnego wyrysować mądry mama
Kochana Mamo!
Jutro są imieniny pana Skrodzkiego, więc wyjeżdżamy wszyscy na Saską Kępę. Pan Kazimierz naturalnie także. Będzie nas14 osób, a nawet z Antosią to 15. Już mam wszystko przygotowane, ale że chcę jeszcze raz każdą rzecz obejrzeć, więc tylko bardzo krótko do marny napiszę. Boję się, czy aby pogoda będzie ale chyba będzie, bo co zajrzę w okno, wszystkie gwiazdy widać. Jestem już zupełnie zdrowa, więc mi się majówka doskonale uda. Romana ma nową suknię, taką zefirową ale kto wie, czy zdążą na jutro zrobić, bo dotąd nie odesłali. Jest strasznie, powiadam mamie, zła i ciągle ma do mnie pretensję, żem nie chciała nawet za pieniądze tej sukni robić. A ja powiedziałam, że nie zrobię, i nie zrobiłam. Bo po co jej, moja mamo, nowa suknia potrzebna? Ja jadę w starej kretonowej, to i ona by mogła. Mnie się na pewno zdaje, że nie zdążą, bo dopiero wczoraj materiał posłany. Nawet już Romanę do tego przygotowuję, a ona się ciągle na mnie złości. Ja jadę w tej lila w kwiatki, co to mi mama w zeszłym roku na imieniny dała. Trochę już była brudna, więc ją uprałam i wstążki przewróciłam na drugą stronę.
Myślałam i ja o nowej sukni, ale gdzie tam, moja mamo! Tylko mi dwa ruble Zawadzka pożyczyła, to zaledwie na rękawiczki i nowy kwiat do kapelusza wystarczyło. Chciałam szubę zastawić, ale wiem, żeby się mama gniewała. Sukienka już Wisi na obrazie, boby się W szafie pogniotła a co Romana na nią spojrzy, to pewnie sobie o swojej przypomina, że dotąd nie odnieśli. Ona sobie nawet brwi czerni, wie mama?
Ja tegoż nigdy nie robię.
poprzednia | Strona | następna