Strony
1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145
Polecane
,Chmura
że się osobie ciągle
I sama nie wiem, czego ja tak płakałam: bo już nie o tę żakietkę, nie zupełnie nie, i o Romanę także nie, mamo ani o groby, tylko tak mi się coś zrobiło, że się nie mogłam i nie mogłam uspokoić. I Jasiek do mnie przyleciał, i pani Skrodzka przyszła, a ja ciągle płakałam i płakałam. Oni w końcu sami poszli na groby, a. mnie się pani Skrodzka kazała położyć. Jużem myślała, że mi te groby zupełnie przepadną, choć sama nie chciałam wierzyć. Ale jak tylko wyszli, zrobiło mi się trochę lepiej, więc wstałam i dalej szyłam. W półgodziny wszystko było skończone i choć mię jeszcze głowa bolała, alem się prędko ubrała i poszłam do Pijarów.
Mieli tam być na muzyce, więc ich bardzo łatwo znalazłam. Jak mnie tylko zobaczyli, on się ogromnie zdziwił i nawet nie chciał wierzyć, że to ja jestem. Gdyby nie Romana, byłby mi z pewnością rękę podał, ale jak nas było dwie, to przecież nie wypadało jednej podać rękę, a drugiej nie. Więc już chodziliśmy tak każde osobno, a on albo przy mnie szedł, albo przy Romanie, i nawet mi się zdaje, że przy mnie więcej. Było nam bardzo wesoło i przyjemnie. Już i o bólu głowy zapomniałam o tych boczkach, chociaż były nie odprasowane, a tylko ciągle rozmawiałam.
poprzednia | Strona | następna